Czerwiec 24th, 2010
Aparaty analogowe
Mało kto dzisiaj pamięta o istnieniu i używaniu aparatów analogowych, czyli niejako „przodków” dzisiejszych aparatów cyfrowych. Te urządzenia, choć darzone dziś raczej sentymentem, mają jednak wciąż stałe grono wielbicieli. Aparat wywołujący zdjęcia na kliszy, nie posiadający podglądu zdjęcia „na żywo” potrafił jednak posiadać swoje zalety.
Przede wszystkim – jakość zdjęcia wykonana lustrzanką analogową nie była tak uzależniona od samego sprzętu, jak od fotografa. W aparatach cyfrowych bowiem mamy na bieżąco możliwość podglądu kadrowanego zdjęcia oraz zmiany ustawień i widok zmian jakie za sobą niosą na fotografowaną scenę. W analogach tak naprawdę trzeba było wszystko mieć w głowie, umieć dopasować wartość przysłony oraz czas migawki zależnie od zastanego światła – i niejako robić zdjęcie „na oko”. Dopiero po zapełnieniu całej kliszy, w ciemni prywatnej czy też po odebraniu zdjęć od zakładu fotograficznego okazywało się, co tak naprawdę udało się zachować na kliszy. Jak nietrudno się domyślić, w wielu przypadkach, zwłaszcza początkujących użytkowników lustrzanek – więcej było zdjęć nieudanych, niż dobrych.
Innymi, stosunkowo prostszymi i dostosowanymi do większej grupy odbiorców aparatami fotograficznymi były aparaty z zastosowaniami automatycznymi przy doborze wszelkich parametrów. Ot zwykły aparat, z wizjerem, „pstrykaczem” i możliwością włączania na żądanie lampy. Tyle potrzebował przeciętny Kowalski do zrobienia zdjęcia rodzinie pod palmą czy na tle górskiego krajobrazu. Aparaty te należały do prostych w budowie, łatwych w obsłudze, tanich i wygodnych – dlatego też miały bardzo duże wzięcie w czasach, gdy o aparatach cyfrowych mało kto w ogóle słyszał.